Otóż wrzesień mija nieubłaganie, a my nie mamy kiedy pojechać na wieś. Rodzi to rozliczne frustracje, bo przełom lata i jesieni w ogrodzie wiejskim zwykle jest przepiękny. No cóż, liczmy że i październik nie będzie skąpił widoków, a tymczasem moja podróż służbowa pozwoliła mi wskoczyć choć na chwileczkę do ogrodu, zrobić kilka zdjęć telefonem i zmoczyć buty i rajstopy w obfitej rosie.
Kingdom of miscanthus
Dojrzałam tez chryzantemę w pełnym rozkwicie, nie wiem jak pozostałe, bo nie wdzierałam się wgłąb Albiczukowskiego
Od Włodawy jechaliśmy drogą 816, która prowadzi przez nadgraniczne wioseczki. Szczególnie urocza wydała mi się wieś Siedliszcze, gdzie co drugi dom miał szyld "Sprzedam". Domki pięknie położone, od zaplecza rozciągają się niżej położone bezkresne łąki z linią lasu na horyzoncie... Cisza i spokój.








Oj, szkoda że tak krótko :-( Ale październik też potrafi być piękny...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :-)
Ano szkoda, zwłaszcza że pogoda była cudna, a trawy w rozkwicie.
UsuńBo teraz do ogrodu zakłada się kalosze!
OdpowiedzUsuńKomórką? Wstydź się! ;-)
No wiesz, w podróży służbowej byłam :) I aparatu nie brałam...wstyd jak beret!
UsuńPiękne trawska :)
OdpowiedzUsuń